Koniec rapidshare



Serwis rapidshare, jak każdy portal oferujący darmowy hosting plików swoich użytkowników i późniejsze ściąganie ich przez tysiące internautów, każdego dnia narażony jest na łamanie praw autorskich. Jak bowiem sprawdzić, czy pliki, które umieścili internauci są ich własnością, czy tylko z nich korzystają, a licencja danego oprogramowania zakazuje jego rozpowszechniania. Można to oczywiście robić ręcznie, ale przy ilości setek tysięcy plików, które się codziennie „poruszają” po serwisie, nie byłoby to łatwe do wykonania. Niektóre firmy hostingowi, wyposażają swój skrypt w inteligentne filtry, które usuwają podejrzane pliki, jednakże nie zawsze one działają i nie zawsze ma to sens.

Wszyscy mamy na uwadze ostatnie zniknięcie z sieci polskiego odpowiednika rapidshare – serwisu odsiebie.com. Został on zamknięty właśnie ze względu na łamanie praw autorskich plików, które były powszechnie dostępne na jego łamach. Czy taki też będzie koniec serwisu rapidshare? Trudno to jednoznacznie stwierdzić, gdyż sama siedziba firmy znajduje się w Szwajcarii, a tam jak wiadomo prawo jest bardziej liberalne i niekoniecznie władze muszą się podjąć likwidacji serwisu, jeżeli tylko będzie on miał podejrzaną z punktu widzenia producentów oprogramowania zawartość.